Baza prac literackich


Ocalmy od zapomnienia

„Postój na wyspach Bermudzkich. Naprawa Firecresta.

O godzinie 9ej rano, po ciężkiej, 16dniowej podróży zarzuciłem kotwicę w porcie Saint Georges. O 10ej miałem już majstrów: kitownika, cieślę i kowala, i praca przy naprawie rozpoczęła się. Otrzymałem zezwolenie na ustawienie statku przy brzegu małej wysepki, należącej do rządu, na której ja tylko miałem prawo lądować. Ku wielkiemu memu zadowoleniu stwierdziłem, że czarni robotnicy wysp Bermudzkich, chociaż powolniejsi, pracują jednak znacznie starannej od robotników amerykańskich. Po 15 dniach pracy pokład został uszczelniony, a uszkodzenie — skutek zderzenia się z parowcem — dokładnie naprawione.

ocalmy 1Żagle moje zniekształciły się podczas burzy w dziwny sposób. Pomimo tego, że w New Yorku dopilnowałem, aby grot był skrojony o stopę krócej w każdym kierunku  okazał się teraz za długi o 50 cm na linii bomu i około 75 cm wzdłuż masztu. Nie zdziwiło mnie to bynajmniej, ponieważ każdy nowy żagiel powinien być stopniowo poddany działaniu wiatru, nim nie otrzyma prawidłowego kształtu, zaś mój grot, od pierwszego wyjścia na morze, był wystawiony na silne wichry.

Byłem więc zmuszony całkowicie przekroić żagle. Wystawione w ciągu dwóch tygodni na działanie deszczu i fal bez możności przesuszenia, zaczynały już pokrywać się czarnymi plamkami. Pociągnąłem je olejem lnianym, zmieszanym z ochrą, przez co stały się nieprzemakalne. Zabieg ten miał je ochraniać od podzwrotnikowej wilgoci i nadał im barwę ciemnoczerwoną.

Kadłub Firecresta trochę przeciekał, postanowiłem więc wyciągnąć go na ląd. W tym celu skorzystałem z pomocy braci Darrel, którzy dwukrotnie brali udział w regatach New York — Bermudy, na swym jolu „Dainty”, a którzy — jak na prawdziwych sportowców przystało  oddali do mojej dyspozycji swój prywatny slip. Opuściłem więc port St. Georges, aby udać się do Hamiltonu, stolicy archipelagu, znajdującej się na wyspie Długiej, po drugiej jego stronie.

Była to bardzo ciekawa żegluga poprzez wąskie cieśniny, pomiędzy niebezpiecznymi rafami koralowymi, których tak bali się dawni żeglarze, iż nazwali miejscowość tę wyspami Diabelskimi. Co do rzeczywistej nazwy tych wysp, to pochodzenie jej nie jest znane. Chociaż Oveid , autor historii Indii zachodnich, utrzymuje, że wyspy zostały odkryte w roku 1515 przez kapitana hiszpańskiego, imieniem Juan Bermudez, jednak nazwa Bermudy widnieje już na mapie dzieła Piotra Martyrlegatio Babylonicn, wydanego w roku 1511.

Około godzinie 4ej wieczorem zarzuciłem kotwicę w porcie Hamilton, pośród wysp pokrytych bogatą roślinnością, nazwanych imionami pierwszych osadników angielskich, przybyłych tu z Plymouth w początku XVII wieku.

W pobliżu stał duży szkuner jacht amerykański Zodinc, należący do p. M. Johnsona, członka New York Jacht Klubu, który zaprosił mnie do siebie na herbatę. Hamilton był znacznie więcej ożywiony, niż Saint Georges. Co tydzień przybywały parowce z New Yorku, przywożąc turystów amerykańskich, szukających odpoczynku od swych zajęć, poza sferą działania prawa o prohibicji, i wielki ruch panował na molo, zawalonym towarami.

Często widywałem tam piękne szkunery o wysmukłych liniach, przeważnie pod banderą W. Brytanii, które trudniły się przemytem alkoholu. Wszystkie odznaczały się pięknymi kształtami, budowane jak jachty wyścigowe; były obsługiwane przez doskonałe załogi, często składające się z Amerykanów; z przyjemnością przyglądałem się wszystkim szczegółom takelunku. Być może najpiękniejszym z tych statków była „Ethel B. Smith”, lecz była tam również „MarieCéleste” z Saint Pierre et Miquelon” pod banderą francuską, której nadbudowa nosiła liczne ślady kul — dowody spotkania z patrolami policji prohibicyjnej.

ocalmy 2W porcie Hamilton spędziłem przyjemnie kilka tygodni. Zostałem mianowany członkiem honorowym Królewskiego Bermudzkiego Jacht Klubu, gdzie mnie przyjęto nadzwyczaj uprzejmie. Kilka razy byłem na wyścigach konnych i mogłem ćwiczyć się w grze w tenisa na doskonałych kortach cementowych.

Również podczas mojego pobytu tam został mi wręczony, na pokładzie statku angielskiego, Blue Water Medal za rok 1923, przyznawany corocznie przez Cruising Club of America za najlepszy wyczyn w zakresie żeglarstwa amatorskiego.

Jedną z przyjemnych i nadzwyczajnych osobliwości tych szczęśliwych wysp był brak samochodów, których ruch został wzbroniony wobec niewielkiej powierzchni i małej ilości dróg. Natomiast liczba rowerów była zadziwiająco duża.

Wyciągnąłem jacht na ląd w Inverrurie i przekonałem się, że w dwóch miejscach kadłub przepuszcza wodę. Po ukończeniu naprawy powróciłem w dniu 2 stycznia do portu St. Georges. Zostałem tam przyjęty przez mieszkańców równie serdecznie, jak i przedtem, szczególnie przez oficerów garnizonu z pułku artylerii królewskiej.

Jeden z hoteli w Saint Georges posiada wspaniały basen pływacki, w którym odbywały się częste zawody. Byli tam dobrzy pływacy i pływaczki oraz dwie doskonałe drużyny gry w waterpolo. Miałem też przyjemność podziwiania tam panien: Gertrudy Ederle, Aileen Riggin i Heleny Wainwright, które przybyły w celu zademonstrowania pływania i nurkowania w stylu nowoczesnym. Podczas zawodów zostałem przedstawiony gubernatorowi wysp, generałowi sir Enmanowi, który długo rozmawiał ze mną o Hawrze, gdzie przebywał podczas wojny.”

Dodaj komentarz